IFA Berlin to chyba największe europejskie targi elektroniki konsumenckiej. Nie jestem fanem tego typu imprez, które w dużej mierze służą premierom nowego lub „odnowionego” hardware’u.
Wybrałem się na IFĘ, żeby spróbować zobaczyć jak postrzegają rynek i trendy konsumenckie giganci rynku elektronik konsumenckiej. Dlaczego?
Myślę, że Samsung, LG czy Sony wydają gigantyczne pieniądze na badania marketingowe. Zapewne promowany przez nich sprzęt powstaje na podstawie analizy wyników tychże badań.
Wpuszczony w machinę dystrybucyjną hardware oraz pieniądze , które za chwile zostaną wpompowane w jego promocję, będą wpływały na zwyczaje i zachowania konsumenckie (tak chyba tworzy się samospełniające marketingowe przepowiednie).
Reasumując uważam, ze w takim miejscu można zobaczyć kawałeczek przyszłości. Dobra, koniec przynudzania wstępem.
Jakie wnioski płyną – moim zdaniem – z wizyty na IFA 2010.
Coraz więcej „dziwnych” urządzeń ma dostęp do sieci.
Niby banał ale gdy spojrzymy na różne cudeńka prezentowane przez np. Sony (jakiś, tableto -ekranik będący domowym centrum infoteinmant’u), Philipsa (wyglądający jak telefon komórkowy odtwarzacz mp3 z dostępem do sieci), czy też – a raczej przede wszystkim – odbiorniki TV z odstępem do netu to zaczyna nam się tworzy zupełnie nowa rzeczywistość. Do niedawna wszyscy pisaliśmy aplikacje, które można było używać na tradycyjnie rozumianym komputerze. Dla wielu biznesów nowa kwestią ciągle są mobilne wersje (telefony komórkowe) tych samych serwisów / usług.
Teraz okazuje się, że kluczem nie jest platforma, na której oferujesz swój produkt. Najważniejsza jest korzyść – powód dla którego jesteś używany. To nie jest związane z żadnym konkretnym urządzeniem, czy „środowiskiem programistycznym”. Przykład?
Serwis społecznościowy to możliwość kontaktu ze znajomymi, nie strona w sieci czy aplikacja na komórce. Do Facebooka, można dziś podłączyć się przez kompa, telefon, telewizor, odtwarzacz mp3, czy konsolę do gier. wkrótce pewnie przez lodówkę, centrum rozrywki w samochodzie czy coś dowolnie innego co może połączyć się z internetem. Oznacza to – moim zdaniem – dalszą wirtualizację naszych zasobów, danych, bibliotek multimedialnych. Czasy kiedy cokolwiek mamy na lokalnym dysku domowego kompa, odchodzą w przeszłość. Podobnie jak myśl o tym, że mam serwis który działa na komputerze osobistym. Ten pociąg już odjechał.
Sprawa druga.
Telewizor stał się urządzeniem, który nie istnieje bez dodatkowych aplikacji. Analogia z Iphone’em i rynkiem telefonów komórkowych, choć wyświechtana, jest ze wszech miar słuszna. Zapomnijmy o tym, że nasze LCD służy do odbioru sygnału telewizyjnego (niezależnie od formy), telewizor jest kolejną „bramą”, która prowadzi nas do zasobów sieci.
Każdy z liczących się producentów, tworzy swój własny „market” z aplikacjami.

Każdy chwali się jak wiele już ma i co – poza oglądaniem klasycznych nadawców – dzięki telewizorowi można robić. Na dzień dzisiejszy gros aplikacji to wtyczki umożliwiające korzystanie z internetowych multimediów YouTube, Flickr etc lub też rozwiązana służące do oglądania zasobów produkowanych przez media „tradycyjne” (polskim przykładem jest Ipla, która już na tym rynku funkcjonuje). Sformułowanie „na dzień dzisiejszy” to klucz dla zauważenia szansy.
Spójrzmy na Android Market czy AppStore, liczba pomysłów jest nieograniczona i ta lawina zaraz ruszy.
Jakie wnioski płyną z tego dla naszego rynku?
Pisać, developować, sprzedawać! Na razie penetracja tych telewizorów jest mała, liczba aplikacji też średnia, ale to jest właśnie szansa. Konwersja w tych platformach będzie wysoka (nie ma 2250 gier ze strzelającym samolocikiem, tylko jedna). Możliwość współpracy z producentami, którzy chcą promować swoje „środowiska” stwarza szanse na atrakcyjny kosztowo marketing (wykorzystania kanałów właściciela platformy). Następna wielka rzecz właśnie się zaczyna…
P.S. Dzień przed wyjazdem do Berlina spotkałem w Warszawie Arka Skuzę. Pogadaliśmy z pół godziny o starych Polakach. Arek podwoził mnie na moje kolejne spotkanie. Na koniec mów do mnie – co myślisz o aplikacjach na telewizory?. Nie byłem jakoś specjalnie entuzjastycznie nastawiony. Cóż, najtrudniej być prorokiem we własnym kraju…
Racja, racja, racja. Socjalizacja świata sprawia, że człowiek potrzebuje informacji do bycia zorientowanym i do zabawy. FB, Twitter, You tube w telewizorach dają już taką możliwość. Tablety (“dziwne urządzenia”) dają także taką możliwość. Zatem transferujemy się z tradycji (PC) do dziwności. To jest piękne, że świat się zmienia. http://www.arekskuza.pl
Następny etap ewolucji aplikacji web… plus możliwość bycia pionierem i odkrywania rzeczy które jeszcze nie są odkryte… to jest piękne w tych rozwiązaniach
Dodam jeszcze, że na świecie (i również u nas) prowadzi się już badania nad rozwiązaniami zupełnie odrywającymi aplikacje od konkretnych urządzeń. Wyobraźcie sobie aplikację np. YouTube, z której można korzystać na dowolnym urządzeniu, czy wręcz zestawie urządzeń które akurat są pod ręką… np. wyświetlanie na telewizorze, sterowanie przez gesty rejestrowane kamerą domowego monitoringu, a audio przez słuchawki ze smartphon’a :-)
[...] “kulturowo – towarzyskie”. Zanim zaczniecie sie awanturować – mam świadomość Yahoo i Google oraz widgetów, rozumiem Apple TV czy jakieś inne Media Center ale każdy z tych [...]