<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>SpeedUp BLOG</title>
	<atom:link href="http://speedblog.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://speedblog.pl</link>
	<description>Grupa SpeedUp skutecznie łączy dwa podejścia inwestycyjne: elastyczność aniołów biznesu oraz profesjonalne procedury funduszy Venture Capital, dlatego możemy się nazywać Venture Angels…</description>
	<lastBuildDate>Mon, 30 Jan 2012 08:27:58 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1.3</generator>
		<item>
		<title>Gospodarka jest konsekwencją czegoś znacznie ważniejszego</title>
		<link>http://speedblog.pl/2012/01/29/gospodraka-jest-konsekwencja-czegos-znacznie-wazniejszego/</link>
		<comments>http://speedblog.pl/2012/01/29/gospodraka-jest-konsekwencja-czegos-znacznie-wazniejszego/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Jan 2012 22:17:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>BG</dc:creator>
				<category><![CDATA[posty]]></category>
		<category><![CDATA[ACTA]]></category>
		<category><![CDATA[Internauci]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://speedblog.pl/?p=669</guid>
		<description><![CDATA[Ostatni wpis poświęciłem ACTA. Wbrew temu, co niektórzy sugerują nie krytykowałem protestów przeciwko ACTA, wkurzałem się tylko na ich stadny charakter i taką sporą powierzchowność. Kiedy to pisałem tydzień temu nikt nie myślał, że sprawy mogą pójść tak daleko. Ne wiem ilu ludzi było na ulicach, kocham te tytułu &#8220;największe protesty wolnej Polski&#8221;. Wszyscy jednak przyznajemy, że 10 &#8211; 15 tysięcy protestujących ludzi, robi cholerne wrażenie. Żeby była jasność: nadal podtrzymuję zdanie o powierzchowności protestu, o zwykłej iskrze, która ujawniła potencjał jakiegoś pokoleniowego protestu, którego u nas brakowało, a który jest chyba niezbędny i z pewnością pozytywny. Jeżeli przyjąć moje założenie o &#8220;bezmyślności&#8221; tego tłumu (proszę nie traktujcie tego dosłownie) to tak naprawdę tylko wzmacnia skalę poziomu zmiany kulturowej, która się dokonała. Niby bylismy jej świadomi. Niby, ale chyba tak naprawdę, żadne, nawet najpowazniejsze opracowanie naukowe, nie pokazywało, że sprawy zaszły TAK daleko. Zanim zacznę dalej pisać, proszę wysłuchajcie rozmowy, którą Jacek Żakowski przeprowadził z Alkiem Tarkowskim &#160; Pan Tarkowski jest jednym z autorów raportu &#8220;Obiegi Kultury&#8220;, którego lekturę tez serdecznie polecam. Pewnie pomyślicie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatni wpis poświęciłem ACTA.<br />
Wbrew temu, co niektórzy sugerują nie krytykowałem protestów przeciwko ACTA, wkurzałem się tylko na ich stadny charakter i taką sporą powierzchowność.<br />
Kiedy to pisałem tydzień temu nikt nie myślał, że sprawy mogą pójść tak daleko. Ne wiem ilu ludzi było na ulicach, kocham te tytułu &#8220;największe protesty wolnej Polski&#8221;. Wszyscy jednak przyznajemy, że 10 &#8211; 15 tysięcy protestujących ludzi, robi cholerne wrażenie.</p>
<p>Żeby była jasność: nadal podtrzymuję zdanie o powierzchowności protestu, o zwykłej iskrze, która ujawniła potencjał jakiegoś pokoleniowego protestu, którego u nas brakowało, a który jest chyba niezbędny i z pewnością pozytywny.<br />
Jeżeli przyjąć moje założenie o &#8220;bezmyślności&#8221; tego tłumu (proszę nie traktujcie tego dosłownie) to tak naprawdę tylko wzmacnia skalę poziomu zmiany kulturowej, która się dokonała. Niby bylismy jej świadomi. Niby, ale chyba tak naprawdę, żadne, nawet najpowazniejsze opracowanie naukowe, nie pokazywało, że sprawy zaszły TAK daleko.<br />
Zanim zacznę dalej pisać, proszę wysłuchajcie rozmowy, którą Jacek Żakowski przeprowadził z Alkiem Tarkowskim</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><object width="500px" height="46px"><param name="FlashVars" value="tekst=''Nowa rzeczywistość, w której wszyscy musimy się odnależć''. Rozmowa Jacka Żakowskiego z dr. Alkiem Tarkowskim, dyr. Centrum Cyfrowego Projekt: Polska&amp;plik=http://bi.gazeta.pl/im/8/11041/m11041228.mp3&amp;skora=3&amp;autostart=0&amp;branding=1" /><param name="movie" value="http://www.tok.fm/info/tokFM/audioPlayer_new.swf" /><param name="menu" value="false" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="500px" height="46px" src="http://www.tok.fm/info/tokFM/audioPlayer_new.swf" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer" wmode="transparent" quality="high" menu="false" flashvars="tekst=''Nowa rzeczywistość, w której wszyscy musimy się odnależć''. Rozmowa Jacka Żakowskiego z dr. Alkiem Tarkowskim, dyr. Centrum Cyfrowego Projekt: Polska&amp;plik=http://bi.gazeta.pl/im/8/11041/m11041228.mp3&amp;skora=3&amp;autostart=0&amp;branding=1"></embed></object></p>
<p>Pan Tarkowski jest jednym z autorów raportu &#8220;<a href="http://obiegikultury.centrumcyfrowe.pl/">Obiegi Kultury</a>&#8220;, którego lekturę tez serdecznie polecam.</p>
<p>Pewnie pomyślicie sobie: dlaczego gość, który prowadzi bloga o przedsiębiorczości, startupach, internecie i innych tego typu sprawach, zaczyna się rozwodzić nad naukami społecznymi?</p>
<p>Otóż jestem przekonany, że gospodarka, biznes, kasa jest konsekwencją czegoś ważniejszego. Konsekwencją procesów zachodzących w jednostkach i kształtujących ich zachowania &#8220;społeczne&#8221;. Gospodarka &#8216;żeruje&#8221; na społeczeństwie jakie zastaje (ok zgoda, najczęściej wspiera, kierunkuje zmianę, bywa katalizatorem) ale rozwija się na pewnej zastanej glebie.</p>
<p>Sam często wkurzam się na sposób rozwoju polskiego rynku internetowego. Hasła na transparentach demonstrantów tylko potwierdzają, że rynek nie przyjmuje dziś bardziej&#8221;wysofistykowanych&#8221; ofert (tak, przyznaję lekko to populistyczne a hasło &#8220;Bede grau w gre&#8221; i na mnie wywarło wrażenie ;-)).<br />
Wszystkie te wydarzenia uświadomiły mi jednak jedną rzecz. Niby ją wiedziałem, niby jest oczywista ale czasami potrzeba zwyczajnie potwierdzenia, takiego &#8220;widocznego znaku&#8221;.</p>
<p>Ci ludzie, będący dziś protestantami, bojącymi się o swojego kwejka, redtuba, seriale z torrentów czy zwyczajną prywatność kontaktów w ramach sieci. Ci sami ludzie (cholera wiem jak to zabrzmi i wiem jak będzie bolało), są również&#8230; KONSUMENTAMI i to z każdym dniem &#8220;bardziej&#8221;.</p>
<p>Będą chcieli załatwiać sprawy urzędowe przez sieć (bo na szczęście nie będą rozumieli, że da się inaczej), wziąć kredyt hipoteczny bez konieczności obcowania z nastrojem sympatycznego (albo i nie) pracownika banku. Zaczną wreszcie (tak, musi być i prozaicznie) używać swojego smarfona inaczej niż Nokii 3210, bez obawy ile bezprzewodowego transferu to zżera.</p>
<p>A&#8217;propos zżerania (wiem, wiem powtarzam się) Marc Andreessen miał rację, software zje wszystko, zobaczyłem to w końcu na ulicy.</p>
<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fspeedblog.pl%2F2012%2F01%2F29%2Fgospodraka-jest-konsekwencja-czegos-znacznie-wazniejszego%2F&amp;layout=standard&amp;&amp;width=300&amp;action=like&amp;font=arial&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:300px;height:70px;margin-top:5px;"></iframe>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://speedblog.pl/2012/01/29/gospodraka-jest-konsekwencja-czegos-znacznie-wazniejszego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stowarzyszenie Obrońców Internetu</title>
		<link>http://speedblog.pl/2012/01/23/stowarzyszenie-obroncow-internetu/</link>
		<comments>http://speedblog.pl/2012/01/23/stowarzyszenie-obroncow-internetu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Jan 2012 13:42:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>BG</dc:creator>
				<category><![CDATA[posty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://speedblog.pl/?p=663</guid>
		<description><![CDATA[Szczerze irytuje mnie stadny instynkt i taka bezmyślna wspólnota pseudo poglądów. Najpierw cały nasz światek podnieca się sprawą SOPA / PIPA i trzyma kciuki za hamerykańskim internetem. Potem pojawia się ACTA, która bohatersko i nam pozwala stoczyć wojnę ze znienawidzonym Babilonem. Dobra, żeby była jasność nie chcę pisać o celowości wprowadzenia ACTA. Nie przeczytałem tego dokumentu. Wiele rzeczy, o których pisze się w internecie jest groźne. Choć zawsze trudno przychodzi mi sledzić dyskusję, jeżeli po jednej stronie jest Zbigniew Hołdys a po drugiej jakiś nierozumny miłośnik wolności, mający w dupie wszystko poza jakimś cholernym leseferyzmem. Jeżeli ktoś, chce sobie o tym poczytać to zapraszam na stronę Piotra Waglowskiego. Zgadzam się, że prawdziwym skandalem jest sposób wprowadzenie tego tematu. Pośpieszny, niechlujny, trochę taki lekko pół podejrzany, dopychany kolanem przez USA (a wiadomo kto tam na te kampanie łoży). Zgadzam się, ze kwestia priorytetyzacji poszczególnych praw obywatelskich (dlaczego własność jest ponad prywatnością) jest ważna. Tak naprawdę mnie uderza coś innego. Technologie wkraczają do coraz nowych dziedzin życia (jak napisał Marc Andreeessen &#8220;software zjada świat&#8221;). te dziedziny bronią się (branża filmowo, muzyczno, książkowa już od lat ;-). [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Szczerze irytuje mnie stadny instynkt i taka bezmyślna wspólnota pseudo poglądów.</p>
<p>Najpierw cały nasz światek podnieca się sprawą SOPA / PIPA i trzyma kciuki za hamerykańskim internetem. Potem pojawia się ACTA, która bohatersko i nam pozwala stoczyć wojnę ze znienawidzonym Babilonem. Dobra, żeby była jasność nie chcę pisać o celowości wprowadzenia ACTA. Nie przeczytałem tego dokumentu. Wiele rzeczy, o których pisze się w internecie jest groźne. Choć zawsze trudno przychodzi mi sledzić dyskusję, jeżeli po jednej stronie jest Zbigniew Hołdys a po drugiej jakiś nierozumny miłośnik wolności, mający w dupie wszystko poza jakimś cholernym leseferyzmem. Jeżeli ktoś, chce sobie o tym poczytać to zapraszam na stronę <a href="http://prawo.vagla.pl/node/9636">Piotra Waglowskiego</a>.</p>
<p>Zgadzam się, że prawdziwym skandalem jest sposób wprowadzenie tego tematu. Pośpieszny, niechlujny, trochę taki lekko pół podejrzany, dopychany kolanem przez USA (a wiadomo kto tam na te kampanie łoży).</p>
<p>Zgadzam się, ze kwestia priorytetyzacji poszczególnych praw obywatelskich (dlaczego własność jest ponad prywatnością) jest ważna. Tak naprawdę mnie uderza coś innego.</p>
<p>Technologie wkraczają do coraz nowych dziedzin życia (jak <a href="http://online.wsj.com/article/SB10001424053111903480904576512250915629460.html">napisał</a> Marc Andreeessen &#8220;software zjada świat&#8221;). te dziedziny bronią się (branża filmowo, muzyczno, książkowa już od lat ;-). Bronią się, bo tak naprawdę traktują innowacje jako zagrożenie. Mają swoje bezpieczne ustalone, modele biznesowe wiec po cholerę dac sobie szanse na więcej (to bardzo ludzkie i mechanizm poniekąd naturalny). Polecam dobry <a href="http://steveblank.com/2012/01/04/why-the-movie-industry-cant-innovate-and-the-result-is-sopa/">wpis</a> Blanka o branży filmowej.</p>
<p>Moje polskie doświadczenie jest podobne. Wydawcy książek bezmyślnie walczą z e-bookami.Możesz tłumaczyć ale religia papieru związana z sentymentem, obroną status quo jest silniejsza, Niestety bark dostępnosci e-wydań napędza chomika i inne tego typu serwisy. Wydawcy wydają kupę kasy na walkę z piratami (do czego mają prawo!) i jednocześnie nie robią nic aby ludzie mogli kupowac ksiązki w formie dla nich wygodnej. To jest tak naprawdę kwintesencja tego jak zachowuje się świat, kiedy software próbuje go zjeść &#8211; odgryza się.</p>
<p>Karykaturalna i populistyczna walka z SOPA / ACTA jest o tyle zabawna, ze w naszej przestrzeni powstaje wiele uregulowań prawnych szkodzących &#8220;Internetowi&#8221;.  W Polsce nie ma już praktycznie aptek internetowych a jeżeli jakieś jeszcze są to nie ma już dla nich perspektyw. Ostatnio dowiedziałem się również, że nie można uzyskać refundacji NFZ na sprzęt rehabilitacyjny zakupiony w sieci (tak, WTF?!!). Takich przykładów jest mnóstwo w różnych dziedzinach. Dziedzina, która jest podjadana przez software (lubię tą kwestię Andreessena), odpowiada. Ponieważ nie ma szans rynkowych, blokuje je prawnie. Sprawne stowrzyszenie branżowe (takiej, jak Izba Aptekarska), robią wszystkim wodę z mózgu, że internet to zło i antybiotyki będą sobie 4 letnie dzieci kupować, poza tym dojdzie do Klienta zepsute, bo trzeba w chłodzie przewozić (te same leki stoją w aptekach na półkach). Rozumiem aptekarzy. Ich prawo. Co jest jednak przeciwwagą? Czy jest jakaś samorządowa instytucja branżowa?</p>
<p>Tak, wiem jest mnóstwo: IAB, Izby zrzeszone w KIG, tylko że żadna z nich nie zajmuje tutaj jakiegoś rozsądnego głosu. Tak chciałbym krzyknąć: potrzebujemy nowej organizacji, nowego stowarzyszenia, izby. NIe mam tylko pomysłu jakim mianownikiem jej członków połączyć?</p>
<p>P.S. Tytuł tego artykułu jest oczywiście szyderczy, ale jak czytam go teraz to myślę, ze taka instytucja jest potrzebna&#8230;.</p>
<p>&nbsp;</p>
<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fspeedblog.pl%2F2012%2F01%2F23%2Fstowarzyszenie-obroncow-internetu%2F&amp;layout=standard&amp;&amp;width=300&amp;action=like&amp;font=arial&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:300px;height:70px;margin-top:5px;"></iframe>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://speedblog.pl/2012/01/23/stowarzyszenie-obroncow-internetu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;Oby nam się&#8221;, czyli jak przestać byc startupem.</title>
		<link>http://speedblog.pl/2012/01/15/oby-nam-sie-czyli-jak-przestac-byc-startupem/</link>
		<comments>http://speedblog.pl/2012/01/15/oby-nam-sie-czyli-jak-przestac-byc-startupem/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Jan 2012 19:27:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>BG</dc:creator>
				<category><![CDATA[posty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://speedblog.pl/?p=656</guid>
		<description><![CDATA[Ten tekst oryginalnie ukazał się na Antywebie. Miałem piękny plan. Napiszę tekst noworoczny na Antyweba. Ba, ja go nawet napisałem, ale przed wysłaniem, postanowiłem się jeszcze „przespać” z jego tezami. Nie chcę Was tutaj „bawić” całą narracją moich przebudzeń, przemyśleń, ale koniec końców, doszedłem do prostego wniosku: to, co napisałem jest półprawdą. Koniec budowania suspensu. Postawiłem tezę, że największą bolączką polskiego rynku jest brak systemu finansowania tak zwanych drugich rund. Mamy stosunkowo dobrze zorganizowane finansowanie seedowe (w dużej mierze dzięki &#8211; tyleż powszechnie, co nie do końca rozumnie krytykowanym &#8211; pieniądzom unijnym). Co roku bowiem, powstaje kilkaset firm finansowanych bezpośrednio przez PARP (choćby osławione 8.1), pośrednio przez środki publiczne (na przykład projekty 3.1, w tym SpeedUp IQbator) i wreszcie środki prywatne (inkubatory, sieci aniołów biznesu, czy prywatne fundusze seedowe takie jak SpeedUp Investments). Zauważyłem też, że istnieje u nas godna szacunku, ale ograniczająca zarazem, kultura bootstrapowania. Częstym jest przeświadczenie, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ten tekst oryginalnie ukazał się na <a href="http://antyweb.pl/bartek-gola-%E2%80%9Eoby-nam-sie-czyli-co-zrobic-zeby-przestac-byc-startupem/">Antywebie</a>.</p>
<p>Miałem piękny plan. Napiszę tekst noworoczny na Antyweba.<br />
Ba, ja go nawet napisałem, ale przed wysłaniem, postanowiłem się jeszcze „przespać” z jego tezami. Nie chcę Was tutaj „bawić” całą narracją moich przebudzeń, przemyśleń, ale koniec końców, doszedłem do prostego wniosku: to, co napisałem jest półprawdą.</p>
<p>Koniec budowania suspensu. Postawiłem tezę, że największą bolączką polskiego rynku jest brak systemu finansowania tak zwanych drugich rund.<br />
Mamy stosunkowo dobrze zorganizowane finansowanie seedowe (w dużej mierze dzięki &#8211; tyleż powszechnie, co nie do końca rozumnie krytykowanym &#8211; pieniądzom unijnym). Co roku bowiem, powstaje kilkaset firm finansowanych bezpośrednio przez PARP (choćby osławione 8.1), pośrednio przez środki publiczne (na przykład projekty 3.1, w tym SpeedUp IQbator) i wreszcie środki prywatne (inkubatory, sieci aniołów biznesu, czy prywatne fundusze seedowe takie jak SpeedUp Investments). Zauważyłem też, że istnieje u nas godna szacunku, ale ograniczająca zarazem, kultura bootstrapowania. Częstym jest przeświadczenie, że jeżeli ktoś dostaje te mityczne 200 tysięcy Euro (faktycznie średnio jest to pewnie dwukrotnie mniej), to powinien za nie doprowadzić swoją firmę do kosmicznej wyceny, a konieczność „zbierania” kolejnych rund jest tylko dowodem na to, ze biznes nie działa.<br />
Myślę, że to podejście ma swoje początki we wczesnych latach 90tych, kiedy to pierwsza fala polskich przedsiębiorców (zaczynający w końcówce lat 90tych przedsiębiorcy internetowi to ten sam przypadek), nigdy nie dostała od nikogo złamanej złotówki. Cały świat przeciwko nim, wszystko było nowe, warunki działania trudne, a mimo to udało im się. Znam to uczucie, bo na moją pierwszą firmę nie dostałem od nikogo ani grosza, a wielu ludzi „z mojego pokolenia” z przekąsem kwituje: gdybym ja dzisiaj dostał te 800 000 złotych, to: &#8230; (i tu następuje tradycyjna litania o tym, że czasy dzisiaj parszywe, a młodzież jakaś inna, słabsza…).</p>
<p>Uważam, a właściwie uważałem, że brakuje u nas systemu finansowania momentu, w którym młoda firma, znajduje ten tzw. „product to market fit” i potrzebuje nowych środków, by przyspieszyć rozwój. Uważam też, że jest taka część biznesów, których najzwyczajniej nie da się zbudować za kilkaset tysięcy złotych &#8211; choćby budowa działu sprzedaży bezpośredniej, czy zainwestowanie w bardzo szybkie skalowanie przez komunikację marketingową (czyt. kupienie dużego ruchu).<br />
Bardziej obrazowo? Zawsze przychodzą mi tutaj do głowy dwa przykłady projektów, których nie sposób nazwać „klasycznym polskim startupem”, choć oczywiście przeszły modelową drogę szybkiego wzrostu wartości w bardzo krótkim czasie. Pierwszy z nich to Zumi – projekt ONET-u, wprowadzany za duże pieniądze (szczególnie budowa bazy danych i działu sprzedaży), który zdołał pokonać liderów tradycyjnych lokalizatorów (PKT czy Panorama Firm). Drugi natomiast, to pięknie rozjeżdżający wszystkich swym walcem afiliacyjnym &#8211; Citydeal / Groupon. Skrajne, ale dobrze obrazujące sytuację biznesy, które „robione za 200 tysięcy Euro” nigdy nie osiągnęłyby swej dzisiejszej skali.</p>
<p>I na tej podstawie zbudowałem pewną, jak widzę dziś &#8211; uproszczoną, tezę w moim nieoddanym artykule, że w Polsce nie ma kultury, a co za tym idzie, możliwości finansowania wzrostu i to jest największą przeszkodą rozwoju całej branży.</p>
<p>Niniejszym zamierzam jednak teraz publicznie zjeść mój krawat i przyznać się do błędu.<br />
Oczywiście fundusze późniejszego etapu (na przykład współfinansowane przez Krajowy Fundusz Kapitałowy), często nie rozumieją rynku &#8211; moim zdaniem &#8211; mają za niski próg akceptacji ryzyka ale… jest druga strona medalu. W Polsce, generalnie, brakuje produktów inwestycyjnych dla takich funduszy. Podając to w bardziej bezpośredni sposób, 99% polskich startupów nie umie budować skali i nie jest w stanie osiągnąć poziomu umożliwiającego szukanie kolejnych rund inwestycyjnych.<br />
Jak powinien zatem wyglądać taki „produkt inwestycyjny”? Mówimy o wartości inwestycji w granicach 3 milionów złotych, za którą fundusz (wbrew temu co się naiwnie uważa) chce objąć nie więcej niż 30 – 35% w kapitale spółki. Oznacza to, że jeśli po inwestycji wartość spółki (tzw. post money) ma być na poziomie 9-10 milionów złotych, to przed inwestycją Wasz biznes musi być warty miedzy 6 a 7 milionów złotych.</p>
<p>Zatrzymam się jeszcze chwilę przy kwestii wyceny. Oczywiście mówimy ciągle o firmie na wczesnym etapie działalności, na temat wycen, których napisano niejeden artykuł, książkę czy pracę naukową. Nie czas i miejsce na rozpoczynanie burzliwej dyskusji. Wierzcie mi.<br />
Kluczowe jest, aby fundusz był w stanie zobaczyć i uwierzyć, że jeżeli inwestuje swoje pieniądze przy wycenie x (w naszym wypadku to 10 milionów złotych), to spółka ma potencjał osiągnięcia wielokrotnie wyższej wyceny w stosunkowo niedługim czasie (powiedzmy 3 lata). I tu pojawia się spory problem: ile jest takich projektów w Polsce?  Ok, proste ćwiczenie: zainwestujcie 3 miliony w jeden projekt, dziś (na warunkach opisanych powyżej), pokażcie taki który za trzy <ins datetime="2012-01-09T11:42" cite="mailto:Agnieszka%20Michalak-Kmita">lata</ins> może mieć wycenę w okolicach 30 milionów złotych (GoldenLine ma 36…).</p>
<p>Nie <ins datetime="2012-01-09T11:42" cite="mailto:Agnieszka%20Michalak-Kmita">chcę</ins> budować jakiegoś czarnego obrazu. <ins datetime="2012-01-09T11:42" cite="mailto:Agnieszka%20Michalak-Kmita">Chcę</ins> jedynie pokazać<ins datetime="2012-01-09T11:42" cite="mailto:Agnieszka%20Michalak-Kmita">,</ins> co należy zrobić<ins datetime="2012-01-09T11:42" cite="mailto:Agnieszka%20Michalak-Kmita">,</ins> aby przerwać tę kwadraturę koła.<br />
Jedno magiczne słowo: trakcja (taki okropny angielski neologizm) rozumiana jako zdobywanie użytkowników i zmienianie ich w klientów. To cholernie oczywiste<ins datetime="2012-01-09T11:42" cite="mailto:Agnieszka%20Michalak-Kmita">,</ins> ale z drugiej strony najtrudniejsze. To jest to<ins datetime="2012-01-09T11:42" cite="mailto:Agnieszka%20Michalak-Kmita">,</ins> z czym nasza branża ma realny problem. Nie mamy produktów (lub jest ich za mało), które przebijają się do masowej świadomości (odbiorcy biznesowego lub konsumenckiego).<br />
Znalazłem ostatnio świetne zdanie wypowiedziane przez Markusa Frinda, założyciela serwisu randkowego plentyoffish.com (moim zdaniem oddające istotę rzeczy): „if you don’t have 100k users it means you don’t have a product anyone wants“. Daje do myślenia, prawda?<br />
W takim razie, jakie jest największe wyzwanie dla naszej tzw. „branży” w nadchodzącym roku?</p>
<p>Otóż musimy „przeskoczyć rozpadlinę”. Dziurę, która dzieli zafascynowanych technologią innowatorów czy wczesnych naśladowców (early adopters) od masowych segmentów użytkowników. Musimy przestać fascynować się własną niszą i zacząć przyciągać ludzi, dla których aplikacje, serwery, czy nowe adresy www nie są treścią życia. I zamiast czytać biografię Jobsa, przeczytajcie „Crossing the chasm”, Geofreya Moora. To dość „stara” (z 2002 roku) pozycja, ale mam wrażenie, że jako cała branża powinniśmy znaleźć się mentalnie tam<ins datetime="2012-01-09T11:42" cite="mailto:Agnieszka%20Michalak-Kmita">,</ins> gdzie krzemowa dolina była na początku tego stulecia, bo bez tego będziemy tkwili w miejscu.</p>
<p>To prawie noworoczny artykuł, zatem pozwolę sobie jeszcze na życzenia. Życzę Wam, młodym przedsiębiorcom, abyście jak najszybciej przestawali być startupami i zaczynali być dynamicznie rozwijającymi się biznesami. Ale pamiętajcie. Żeby tak się stało, musicie przestać myśleć o sobie i zacząć być atrakcyjnymi dla tych, dla których technologia nie jest najważniejsza.</p>
<p>&nbsp;</p>
<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fspeedblog.pl%2F2012%2F01%2F15%2Foby-nam-sie-czyli-jak-przestac-byc-startupem%2F&amp;layout=standard&amp;&amp;width=300&amp;action=like&amp;font=arial&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:300px;height:70px;margin-top:5px;"></iframe>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://speedblog.pl/2012/01/15/oby-nam-sie-czyli-jak-przestac-byc-startupem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Startup Week Wiedeń. Na chłodno &#8211; garść przemyśleń.</title>
		<link>http://speedblog.pl/2011/10/13/startup-week-wieden-na-chlodno-garsc-przemyslen/</link>
		<comments>http://speedblog.pl/2011/10/13/startup-week-wieden-na-chlodno-garsc-przemyslen/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Oct 2011 15:38:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>BG</dc:creator>
				<category><![CDATA[posty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://speedblog.pl/?p=644</guid>
		<description><![CDATA[Wróciłem z Wiednia. Startup Week się skończył. Wziąłem w nim udział w potrójnej roli: jurora, panelisty i widza. Kurcze, nie wiem jak zacząć: napiszę tak WOW!!!!! Ambicją organizatorów jest stanie się TechCrunch Disruptem CEE. Cel ambitny i do jego realności podchodziłem ze sporym, naprawdę sporym scpetycyzymem. Na końcu napisze o tym jak wyszło. Teraz w trzech punktach o moich wrażeniach: Konkurs startupów. Wybrano 50 firm, które zaprezentowały się w Wiedniu (ostatecznie wystąpiło 46). Warto powiedzieć, że była to impreza dla firm dość zaawansowanych, i tzw &#8220;trakcja&#8221; (jeden z kolejnych wpisów tylko o tym) była jednym z głównych kryteriów. Jakość projektów raczej wysoka. Z mojego punktu widzenia ciekawe, że projekty z regionu są dość inne (w sensie pomysłu, podejścia tematyki) od tego co można zobaczyć u nas. Kilka naprawdę ciekawych pomysłów, które nie zaistniały w finale &#8211; a moim zdaniem &#8211; są warte uwagi: Dragontape &#8211; świetna apka mobilna (of course jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wróciłem z Wiednia. Startup Week się skończył.</p>
<p>Wziąłem w nim udział w potrójnej roli: jurora, panelisty i widza.<br />
Kurcze, nie wiem jak zacząć: napiszę tak WOW!!!!!</p>
<p>Ambicją organizatorów jest stanie się TechCrunch Disruptem CEE. Cel ambitny i do jego realności podchodziłem ze sporym, naprawdę sporym scpetycyzymem. Na końcu napisze o tym jak wyszło. Teraz w trzech punktach o moich wrażeniach:</p>
<ol>
<li><strong>Konkurs startupów</strong>.<br />
Wybrano 50 firm, które zaprezentowały się w Wiedniu (ostatecznie wystąpiło 46). Warto powiedzieć, że była to impreza dla firm dość zaawansowanych, i tzw &#8220;trakcja&#8221; (jeden z kolejnych wpisów tylko o tym) była jednym z głównych kryteriów.<br />
Jakość projektów raczej wysoka. Z mojego punktu widzenia ciekawe, że projekty z regionu są dość inne (w sensie pomysłu, podejścia tematyki) od tego co można zobaczyć u nas. Kilka naprawdę ciekawych pomysłów, które nie zaistniały w finale &#8211; a moim zdaniem &#8211; są warte uwagi:<br />
<a href="http://www.dragontape.com/home">Dragontape</a> &#8211; świetna apka mobilna (of course jest też wersja webowa) do montowania materiałów video dostępnych w sieci. Genialne usability &#8211; choć chyba twórcy jeszcze nie znaleźli sposobu na wykorzystanie swojego narzędzia.<br />
<a href="http://kuponjo.de/de/">Kuponjo</a> &#8211; ciekawy projekt kuponowy z wykorzystaniem modelu &#8220;white label&#8221;<br />
<a href="http://www.fastdove.com/">FastDove</a>- moim zdaniem kompletnie niezauważony a baaaardzo ciekawy projekt, który jako pierwszy próbuje się zmierzyć z problemem komunikacji włascicieli apliakcji mobilnych a ich użytwkonikami &#8211; super sprawa!!!!!!!!<br />
Oczywiście wygrał bardzo &#8220;festiwalowy&#8221; <a href="http://mysugr.at/">MySugr</a> &#8211; aplikacja dla diabetyków z elementami grywalizacji, super ale&#8230; było dużo lepszych IMHO.<br />
Moim zdecydowanym faworytem jest <a href="http://doublerecall.com/">DoubleRecall</a> &#8211; projekt, prosty świeży rozwiązujący realnie, wielki problem jakim są spadki przychodów prasowych i brak akceptacji dla paywalla. Poza tym, ma już naprawdę spore osiągnięcia rynkowe.<br />
Jak poszło naszym projektom (SaveUp i Booklikes) &#8211; SaveUp wszedł do finałowej dziesiątki, tam był jednym z 3 najlepszych projektów (moja subiektywna opinia), gdyby było głosowanie publiczności to&#8230;<br />
Booklikes nie weszło do 10tki, choć &#8211; znowu subiektywnie- bardzo ale to bardzo na to zasługiwało.<br />
Jedna uwaga na koniec  w takich konkursach nie chodzi o zwycięstwo &#8211; lub bardziej precyzjnie &#8211; nie tylko o zwycięstwo. To jest też uwaga do dwóch pozostałych projektów z Polski: Zubibu i Privacy Protector. Możesz poznać dziesiątki osób usłyszeć sporo cennych uwag (sporo durnych tez oczywiście). To jest tak naprawdę clue zabawy.</li>
<li><strong>Jakość konferencji</strong><br />
Nie umiem sobie wyobrazić jednej złej rzeczy, którą miałbym napisać.<br />
Poziom organizacyjny &#8211; wybitny. Wszytsko na czas (dla Polaka aż za bardzo&#8230; ;-)).<br />
Konferencja jest zorganizowana przez kilkoro młodych ludzi, z których żadna nie przekroczyła 26 roku życia. Mimo, ze robili to po raz pierwszy (sic!)  udało się im zgromadzić kilkudziesięciu mówców, wśród, których było naprawdę wiele gwiazd (I mean GWIAZD). Wyobraźcie sobie miejsce, w którym możecie wpaść na faceta, który właśnie sprzedał swój biznes za 150 milionów Euro, oblać piwem gościa z funduszu, który sfinansował Spotify, spotkać młodego przedsiębiorcę, który pozyskał 3 inwestorów z krzemowej doliny&#8230;<br />
Jak dla mnie to program był nawet zbyt bogaty. Nie potrafię się cieszyć panelami czy wykładami, które widziałem  bo martwię się tym, co mnie ominęło&#8230;<br />
Wielu z Was zapewne myśli sobie: czy ja mam czas jeździć na eventy? Kiedy robisz małą firmę, zawsze masz za mało czasu. Za mało na kodowanie, za mało na marketing (tak, tak nie tylko kasy) za mało na&#8230; na wszystko. W takim razie czy macieczas jeździć na konferencje? To jest świetne i głupie zarazem pytanie. A masz czas na rozliczanie podatków, wystawianie faktur, spotykanie się z Klientami? Tak, to jest tak samo ważne. Jest bardzo trudno (rzadko w ogóle możliwe) zrobić biznes nie wychodząc &#8211; mentalnie &#8211; z domu czy tez biura. Wartością takich eventów jest nie tylko  treść wykładów / paneli (zwykle porządkują one wiedzę, które masz). Główna siła to ludzie, których spotkasz w przerwach, rozmowy które odbędziesz jedząc jakiś lunch czy inne ciastko. Tego się nie da zmierzyć al ebez tego &#8211; moim zdaniem &#8211; nie da się robić biznesu.</li>
<li><strong>Rynek CEE</strong><br />
Dla mnie ta konferencja była naprawdę ważna, bo bardzo chciałem poznać rynek CEE. Nie jest tajemnicą, że  jako SpeedUp chcielibyśmy w przyszłym roku zrobić pierwszą inwestycje poza Polską. Nie pretenduję po jednej konferencji do mian eksperta ale&#8230; łatwo można pozbyć się naszych polskich kompleksów. Dwa fajne przykłady: węgierska aplikacja <a href="http://www.mypocketguide.eu/en/pocket-guide/">MyPocketGuide</a> (dobrej jakości mobilny przewodnik) już dziś ma 60 tysięcy pobrań mobilnych miesięcznie!. Branko Milutinovic z Belgradu dwa lata temu założył spółkę Nordeus, która dzisiaj ma największa na świecie (tak, największą na świecie) <a href="http://www.topeleven.com/">grę</a> sportową na facebooka (Top Eleven). O sukcesach austriackich nie wspominam, bo mają one pewien handicap w postaci &#8220;kulturowego&#8221; dostępu do rynków niemieckojęzycznych. Zwracam tylko uwagę na projekt <a href="http://www.qriously.com/">Qriously</a>, który jest świetnym pomysłem na inną niż reklamowa monetyzację aplikacji mobilnych.</li>
</ol>
<p>Na koniec: zrobię wszystko aby pojawić się w przyszłym roku ponownie w Wiedniu. Wy tez powinniście&#8230;</p>
<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fspeedblog.pl%2F2011%2F10%2F13%2Fstartup-week-wieden-na-chlodno-garsc-przemyslen%2F&amp;layout=standard&amp;&amp;width=300&amp;action=like&amp;font=arial&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:300px;height:70px;margin-top:5px;"></iframe>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://speedblog.pl/2011/10/13/startup-week-wieden-na-chlodno-garsc-przemyslen/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O głupich i chciwych funduszach, które niczego nie rozumieją</title>
		<link>http://speedblog.pl/2011/09/12/o-glupich-i-chciwych-funduszach-ktore-nieczego-nie-rozumieja/</link>
		<comments>http://speedblog.pl/2011/09/12/o-glupich-i-chciwych-funduszach-ktore-nieczego-nie-rozumieja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Sep 2011 05:27:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>BG</dc:creator>
				<category><![CDATA[posty]]></category>
		<category><![CDATA[internetbeta]]></category>
		<category><![CDATA[Kryteria inwestycyjne]]></category>
		<category><![CDATA[VC]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://speedblog.pl/?p=629</guid>
		<description><![CDATA[Ten wpis to taki mały &#8220;wstępniak&#8221;, przed wystąpieniem, które (co się robi z wystąpieniem: wygłasza?), ma się odbyć w najbliższa środę (14 września) na Internetbecie w Rzeszowie (tu macie program). Kiedy zostałem poproszony, żeby wstąpić na tej zacnej imprezie, właściwie od razu wiedziałem o czym chcę opowiedzieć. Są takie tematy biznesowe, z którymi budzisz się i zasypiasz. Cały czas czując, że rouzmiesz problem ale nijak nie potrafisz znaleźć rozwiązania. O co mi chodzi? O to że Fundusze są głupie i chciwe. O to , że ludzie pracujący tam nie mają wyobraźni i potrafią udupić każdy genialny projekt. Prawdę mówiąc nie jest to moje zdanie :-). Rozumiem jednak, że taka opinia krąży po kraju, co ja mówię po kraju, po kontynencie. Tłumaczę jak brzmi to dość powszechne przekonanie: prawdziwa Ameryka jest w Ameryce, w Europie to jest przyziemnie a w Polsce to wręcz &#8220;kopalnianie &#8220;. Wielu młodych przedsiębiorców, szczególnie &#8220;internetowych&#8221; maw sobie jakieś takie ogrome poczucie krzywdy: [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ten wpis to taki mały &#8220;wstępniak&#8221;, przed wystąpieniem, które (co się robi z wystąpieniem: wygłasza?), ma się odbyć w najbliższa środę (14 września) na Internetbecie w Rzeszowie (tu macie <a href="http://www.internetbeta.pl/program/">program</a>).</p>
<p>Kiedy zostałem poproszony, żeby wstąpić na tej zacnej imprezie, właściwie od razu wiedziałem o czym chcę opowiedzieć. Są takie tematy biznesowe, z którymi budzisz się i zasypiasz. Cały czas czując, że rouzmiesz problem ale nijak nie potrafisz znaleźć rozwiązania.<br />
O co mi chodzi?<br />
O to że Fundusze są głupie i chciwe. O to , że ludzie pracujący tam nie mają wyobraźni i potrafią udupić każdy genialny projekt.</p>
<p>Prawdę mówiąc nie jest to moje zdanie :-). Rozumiem jednak, że taka opinia krąży po kraju, co ja mówię po kraju, po kontynencie.<br />
Tłumaczę jak brzmi to dość powszechne przekonanie: prawdziwa Ameryka jest w Ameryce, w Europie to jest przyziemnie a w Polsce to wręcz &#8220;kopalnianie &#8220;. Wielu młodych przedsiębiorców, szczególnie &#8220;internetowych&#8221; maw sobie jakieś takie ogrome poczucie krzywdy: &#8220;ja tu rozwijam wielka wizję a on mi każe excella wypełniać&#8221;. &#8220;Dostaję marne 300 tysięcy i muszę oddać 40% udziałów&#8221; &#8220;W Stanach pierwsza wycena to 5 milionów dolarów&#8221; Itp, itd. Zaraz za tym idzie kolejny koronny argument: powodem braku gigantycznych sukcesów polskiej przedsiębiorczości internetowej jest brak funduszy i poważne, intelektualne ograniczenia osób nimi zarządzających.</p>
<p>Te twierdzenia (w niewielkiej części prawdziwe), wynikają z całkowitego braku zrozumienia tego jak działa rynek funduszy inwestycyjnych. Tak naprawdę o tym chce opowiedzieć podczas mojego &#8220;wykładu&#8221;. Nie po to aby &#8220;pałować&#8221; przedsiębiorców i mówić im, że są źli (bo nie są) ale po to, żebyśmy wspólnie zrozumieli co musimy zrobić, żeby przyciągnąć do internetu ludzi, którzy inwestują dziś w zupełnie inne branże (nieruchomości komercyjne, odnawialne źródła energii etc).</p>
<p>W Polsce nie brakuje pieniędzy na rozpoczęcie działalności, jest kasa od BA, funduszy seedowych, środki europejskie. Problem jest z finansowaniem fazy ekspansji projektów, które wychodzą z pieluch. Tu brakuje środków, którymi powinny zarządzać fundusze (tak dla przypomnienia: fundusz inwestycyjny zarządza środkami powierzonymi mu przez inwestorów pasywnych, którzy oczekują jak najwyższej stopy zwrotu z zainwestowanego kapitału). Dla rozwoju naszej branży kluczowe jest to aby te &#8220;duże pieniądze&#8221; przekonać, że mogą z nami / z naszymi projektami się wzbogacić.</p>
<p>Żeby tak się stało musimy (znowu jako całą branża) przestać ględzić o całej tej nowej ekonomii. Musimy rozmawiać z rynkami finansowymi ich językiem, płacić im ich walutą. &#8220;Golden rule: the man with the gold rules&#8221;, nienawidzę tego zdania ale jest w nim wytyczna jaką powinniśmy się kierować, nawet jeżeli redaktorzy Techcruncha piszą co innego.</p>
<p>Nie jestem szczęśliwy z powodu konkluzji zawartych w poprzednim akapicie, nie lubię ich. Jeżeli jednak chcemy aby nasze młode &#8220;internetowe&#8221; firmy mogły rosnąc i stawać się wielkie musimy je zaakceptować.</p>
<p>Oczywiście wszystkich, tych, których interesuje co to znaczy &#8220;mówić językiem rynków finansowych&#8221;, jak unikac bredni na temat nowej ekonomii oraz dlaczego fundusze nie mają wyobraźni zapraszam na środę do Rzeszowa.</p>
<p>W między czasie byłbym wszystkim czytającym bardzo wdzięczny za podrzucaniem argumentów za lub przeciwko moim tezom. Jeżeli chcecie się czegoś dowiedzieć to walcie, postaram się ustosunkować.</p>
<p>Do zobaczenia</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fspeedblog.pl%2F2011%2F09%2F12%2Fo-glupich-i-chciwych-funduszach-ktore-nieczego-nie-rozumieja%2F&amp;layout=standard&amp;&amp;width=300&amp;action=like&amp;font=arial&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:300px;height:70px;margin-top:5px;"></iframe>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://speedblog.pl/2011/09/12/o-glupich-i-chciwych-funduszach-ktore-nieczego-nie-rozumieja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

